2020/2021

Nie lubię mówić, że pandemia pokrzyżowała mi plany. Pandemia po prostu je zmieniła. Miałam już kilka rewolucji w życiu i tym razem reagowałam na bieżąco. Nie zawsze było łatwo, ale nikt nie obiecywał, że tak będzie.

Jaki był ten rok?

Pierwsza decyzja, jaką podjęłam, to przedłużenie mojej kosowskiej przygody, którą zaczęłam w październiku 2019 r. Mogę powiedzieć, że dzięki temu mój rok był naprawdę niezwykły i ciekawy. Robiłam coś zupełnie innego niż dotychczas, ale bazującego na wiedzy i doświadczeniu zdobytym przez ostatnie 18 lat (tak, tak… „w Bałkanach” siedzę od czasów studiów). Jak wiadomo nie zrezygnowałam z turystyki, ale szczęśliwie znalazłam miejsce, gdzie mogłam przeczekać kryzys.

Doceniłam w czasie pandemii to, że mieszkam na Bałkanach. Mogę w weekend wyskoczyć na zakupy do Skopje, pojechać do winiarni albo w góry Przeklęte. Mam wokół ludzi, ich historie, zwyczaje. Było mi przykro, że Wielkanoc musiałam spędzić na kwarantannie oderwana od całej rodziny, a na Boże Narodzenie nie mogłam pojechać do Polski, do rodziców. Ale to też stało się już opowieścią, anegdotą, czymś o czym usłyszycie na wycieczce.  

Podróżniczo skoncentrowałam się na „najbliższej okolicy” – oczywiście, jak stało się to możliwe. W końcu udało mi się dokładniej poznać nie tylko Kosowo, ale także Macedonię Północną. Przez lata byłam ignorantką, ale w końcu wyszłam poza swoją strefę (pozornego) komfortu i zaczęłam zataczać coraz szersze kręgi macedońskie.

Co z tego wynika?

Będę tworzyć coraz lepsze programy wycieczek, które będą łączyć połączą w sobie 3 bałkańskie żywioły: Albanię, Kosowo i Macedonię Północną. To wszystko oczywiście ze wsparciem znawców macedońskich klimatów: Ani Wojtas i Dawida Trajkovskiego, którzy naprowadzili mnie na wiele fantastycznych miejsc. Będziemy na pewno organizować rzeczy niezwykłe. Bez zadęcia, przekombinowania. Chcę żeby były takie, jak bałkańska kuchnia: ze znanych, najlepszej jakości składników, z prostymi przepisami, ale i nutką tajemnicy.

Mimo wielu ograniczeń to właśnie fakultety do Ochrydy (Macedonia Północna) i Prizrenu (Kosowo) cieszyły się latem dużą popularnością. Mogę się pochwalić, że w tym roku to Moja Albania pierwsza odważyła się wyruszyć na te wycieczki. To jest kolejny sukces, na którym staram się koncentrować. Wyznaczamy trendy od samego początku (pierwsi zaproponowaliśmy wyjazdy z Golem na rejsy do Vlory czy po jeziorze Koman, rozkręciliśmy modę na Kosowo itd.) i udało nam się zbudować markę, która nie utonęła w tych trudnych czasach.

Mam świadomość, że w Polsce sytuacja branży jest dramatyczna. Mi w Albanii nikt nie pomagał, ale również specjalnie nie przeszkadzał. Chylę czoła przed właścicielami biur podróży i trzymam kciuki żebyśmy spotkali się już na wiosnę organizując wspólnie wyjazdy.    

Już kilkukrotnie wspomniałam, że jestem umiarkowaną, ale optymistką, jeśli chodzi o sezon 2021. Staram się myśleć pozytywnie, bez wysokich wymagań. Widzę, jak bardzo wszyscy jesteśmy spragnieni podróży – swobody poruszania się, planowania wakacji. Nigdy jeszcze nie było tyle zapytań o wyjazd do Albanii w okresie noworocznym. Ludzie wręcz „uciekają” z Polski. Trend ten może być zapowiedziom dość dobrego sezonu.

Kiedy zacznie się sezon? Czy majówki już pojadą? Jak będzie wyglądać turystyka?

Nie umiem odpowiedzieć dokładnie na te pytania, ale jestem pewna, że szczepionka zmieniła już bardzo wiele. Pojawiły się pierwsze nieśmiałe pytania o wyjazdy do Albanii: zarówno grupowe jak i indywidualne.

Jestem przekonana, że Albania nie wprowadzi żadnych dodatkowych ograniczeń dla turystów. Po pierwsze politycy będą zajęci wyborami i tworzeniem nowego rządu. Po drugie trzęsienie ziemi z 2019r. i chaos związany z pandemią uderzył bardzo mocno w albańską ekonomię. Po trzecie ludzie potrzebują pieniędzy i turystyka jest jedną z najważniejszych gałęzi dla albańskiej gospodarki.

Albania w miesiącach styczeń – październik 2020 r zanotowała 60% spadek w liczbie przyjeżdżających obcokrajowców. Nie brzmi to może tak dramatycznie, ale pamiętajmy, że do tego zestawienia zaliczają się również m.in. obywatele Kosowa czy Macedonii Północnej. W dużej mierze sąsiedzi mogli swobodnie wjeżdżać do Albanii. Ciekawe było to, że bardzo dużo Serbów wybierało w tym roku albańskie wybrzeże, gdyż nie mogło wypoczywać ani w Czarnogórze ani w Grecji.

Jak chodzi o Polaków spadek to aż 81%!  A byliśmy jedną z największych grup narodowościowych. Podobnie sytuacja wygląda z turystami z innych krajów UE czy USA, gdzie w zalezności od kraju spadek wynosił od 70 do 80%.

Albania była przygotowana na przyjęcie polskich turystów o wiele dłużej niż do końca sierpnia. Niestety to polskie zarządzenia związane z lotami z Polski do Albanii sprawiły, że sezon w zasadzie został zamknięty.

Na początku lipca otworzyliśmy biuro, a na początku września musieliśmy zwijać żagle. Krótko, ale codziennie odbywała się jakaś wycieczka. Była szansa kontynuować to do października, ale cóż…

Pozostaje nam patrzeć z obawą w stronę polskiej władzy… może szczepionki coś zmienią w ich postępowaniu. Na 2021 rok cała branża turystyczna może sobie życzyć mniej chaosu, więcej przemyślanych decyzji.

Co Albanii przyniesie rok 2021?

Albanię czekają polityczne zmiany, gdyż 25 kwietnia odbędą się wybory parlamentarne. Czy cokolwiek się zmieni?

Sama nie wierzę w odejście Ediego Ramy, polityka, którego na początku jego kariery jako premiera, odbierałam pozytywnie. Niestety stał się karykaturą samego siebie i na pewno łatwo władzy nie odda.

Nie wchodząc w szczegóły jestem przedstawicielką obozu, który uważa, że nic się w Albanii w kwestii politycznej nie zmieni. Protesty, o których informacje pojawiały się również w polskich mediach, niewiele wniosły. W Albanii nie ma prawdziwej politycznej opozycji, a E. Rama ma coraz więcej narzędzi, żeby wyjść z wyborów jako zwycięzca. Nie ma tu pola dla rewolucji. Nie ma tu nawet odpowiedniego gruntu na zwykłe zmiany.

Jaki to ma wpływ na turystykę?

No i właśnie tu pojawia się paradoks, bo premier Albanii przez swoje 8 lat rządów wspierał określone grupy osób, które m.in. wybudowały piękne hotele, rozwijając w ten sposób infrastrukturę turystyczną. Pseudo oligarchowie nadal będą na świeczniku, ale w zasadzie to z korzyścią dla turystów. Nie jestem naiwna i wiem, że nikomu nie robi różnicy czy basen, w którym się kąpie pochodzi z brudnej kasy czy nie.

Czy ktoś jeszcze pamięta, że w maju 2020 r. zburzono zabytkowy Teatr Narodowy, żeby zrobić miejsce na kolejne „inwestycje”? Myślę, że jego historia już odchodzi w zapomnienie. Tak jak oczywistością stał się brak dwugłowego orła na trasie wjazdowej do Tirany.

Cieszę się, że w tym roku udało mi się nabrać trochę dystansu. Ale też kraj znów się zmienił – poprzez drobne i nieważne z perspektywy Polski wydarzenia kończą się epoki. 26 lutego zmarła postać będąca jednym z ostatnich symboli albańskiego komunizmu. Żona dyktatora – Nexhmije Hoxha. Miała być nieśmiertelna. A nas nic już miało nie zaskoczyć.

Czy planuję?

Tak, mam jednak firmę i nie mogę iść na żywioł. Można się zaśmiać i zapytać czy sezon 2020 r. też planowałam. Tak – i większość planów oraz inwestycji przeniosłam na lata 2021 i 2022.

Mam nadzieję, że sezon uda rozpocząć się dwoma wyjazdami: albańsko-macedońskim i albańsko-kosowskim. Byłby to doskonały start. Życzę także polskim biurom podróży jak najszybszego startu! Odzyskania planów i gruntu pod nogami. Liczę na powrót do projektów sprzed roku, które zastygły gdzieś w skrzynce mailowej. Nie mogę się doczekać żeby pokazać turystom moje odkrycia zarówno te geograficzne jak i kulinarne. Chciałabym opowiedzieć wszystkie te historie z Kosowa, Albanii i Macedonii, które przeżyłam i usłyszałam przez ten rok.

Sobie i ekipie Mojej Albanii życzę żeby rok 2021 był wypełniony po brzegi wycieczkami i emocjami innymi niż w 2020 r.

Leave a Reply